Stało się... trochę na szybko, bo nie mieliśmy w nich jednak brać udziału, ale nutka szaleństwa przezwyciężyła nad rozsądkiem i wystartowaliśmy w JuniorObi ;)
Co prawda w formie zabawowej i z przymrużeniem oka, ale mimo wszystko zawody. To był mój jedyny raz kiedy braliśmy udział w takiej formie zawodów, gdyż potem już będę za to za stara...ahh te szlachetne 15 lat ! Ogółem zgłosiłam się na nie po namowach Agi ( naszej hodowczyni oraz trenerki obedience ). Po jakimś czasie jednak doszłam do wniosku, że to za wcześnie, nawet jeśli miałby to być czysto zawody zabawowe. Uważałam, że jeszcze za wcześnie jak na psychikę Rysia na coś takiego, po za tym nie mieliśmy do końca zrobionego aportu, a więc i to przeważyło na szali... Mimo tego zostałam po części zmuszona do wzięcia w nich udziału,
"bo to przecież głównie zabawa i w przerwach można nagradzać psa - poradzicie sobie" . Wtedy moja masochistyczna połowa umysłu zadecydowała, że spróbujemy no i pojechaliśmy nie tylko kibicować i robić zdjęcia ;)

Sędziowała nas Pani Małgosia Bartoszewska-Kujawa, która jest przesympatyczną i bardzo wyrozumiałą sędzią. Co do samego startu, to jestem bardzo zadowolona, bo jak na możliwości Rico i otaczające go bodźce było "nieźle", chociaż osobiście uważam, że stać go najwięcej. Idealnie nie było, ale też tego od niego nie wymagałam. Najgorzej zdecydowanie nam poszło chodzenie przy nodze (7pkt), no ale cóż zdarzają się niestety porażki i nic na to nie poradzimy. Na codziennych treningach Rysio ma na prawdę ładną "nogę" i ma ze mną fajny kontakt, ale tutaj zdecydowanie się posypał... :( . Niefajnie również poszedł nam aport, ale wiedziałam, że tak będzie i zdecydowanie nie liczyłam na więcej niż dostaliśmy (7pkt). Wytrzymanie i wysyłanie do aportu ładnie, no ale siedzenie z aportem w ryjku przy nodze to jak na razie za dużo dla mojego borderka... no ale mu się nie dziwię i tak zrobiliśmy w tym ogromny postęp ;) Reszta ćwiczeń uważam, że poszła fajnie. Cieszę się baaaaaardzo z naszej socjalizacji, gdyż Ri nie wstał i nie wylizał sędziego, tak jak miał w zwyczaju. Dumna jestem z niego strasznie z tego powodu ! Ślicznie siedział i czekał na kontakcie - cud, miód i orzeszki oraz należyte 10pkt ;) W zostawaniu ucięto nam 0,5pkt, bo powtórzyłam komendę "waruj", ponieważ zrobił ją niedokładnie.Przy przywołaniu także straciliśmy 0,5pkt, bo stracił ze mną kontakt przy chodzeniu przy nodze, ale samo przywołanie super ! Jestem też dumna ze skoku przez przeszkodę, ponieważ nigdy wcześniej jej nie robiliśmy i zdecydowanie nasz debiucik udany (10pkt). Zmiana pozycji także wyszła fajnie (10pkt). Podsumowując na pewno mamy jeszcze nad czym pracować, ale nie było tak źle :) W ogóle cieszę się, że Rico podjął pracę ze mną w takich rozproszeniach, z tego jestem dumna jak paw ! Zdobyliśmy łącznie 86.75 pkt tym samym otrzymując ocenę doskonała i zajmując drugą lokatę!

Po "starcie" także spędziliśmy miło czas. Poznaliśmy Julię z Hirkiem, Ewę oraz Adama z Hakerem i Flicką oraz Zosię ze Skiperem. Dla rozluźnienia poszliśmy porzucać frisbee z czego też jestem zdecydowanie zadowolona, bo Ri już o wiele szybciej puszcza dyski i coraz bardziej wychodzą nam "cztery strony świata". Ryś też coraz bardziej panuje nad swoim ciałkiem i ładnie się wybija z czterech łapek i też bezpiecznie ląduje. Leg vaulty praktycznie opanowane. Muszę przyznać, że jednak fajnego mam tego burka ;)
Pozdrawiamy Asia & Ri !