"I don't know what they're talking about
I'm making my own decisions
This thing that I found
Ain't gonna bring me down
I'm like a junkie without an addiction"
A taka myśl przewodnia na dzisiaj wypożyczona od Księcia Ciemności :)
Wracając do normalności (w każdym tego słowa znaczeniu) byliśmy na finałach DCDC w stolicy. Nie będę kłamać... Atmosfera tam jest najlepsza z możliwych ! Wszyscy życzliwi, pogodni, pomocni. Na żadnych innych zawodach się z tym nie spotkałam. Cudownie było spotkać bliższych i dalszych znajomych. Powymieniać się opowieściami, radami... Pięknie spędzone chwile.
Co do wyżej wspomnianej normalności... to czuję się właśnie tak jak opisał to w kilku zdaniach Ozzy. Zagubiłam się w szkoleniu. Stanęłam na rozdrożu i sama nie mam pojęcia co dalej robić. Zobaczyłam już dość dużo by podjąć dostateczną decyzję, co chcę w końcu robić z Rico. Jak na razie ciągnęłam trzy sporty jednocześnie. Miałam świadomość, że kiedyś muszę podjąć tę poważną decyzję CO NAPRAWDĘ CHCĘ ROBIĆ. Chyba mi się udało. Jednak z drugiej strony nie wyobrażam sobie odpuszczenia tych dwóch innych, więc nadal (może z mniejszym zaangażowaniem) będę coś dłubać ;)

Dowiedziałam się również jak ważne dla psa są emocje. Te pozytywne dodane w dużym stopniu dają po prostu MAGIĘ ! Nie sądziłam nigdy, że Ri będzie w stanie wykonywać niektóre rzeczy... a tu proszę wystarczy zmienić ton na bardzo "wysoki" i voila ! Tutaj też było bardzo widoczne moje zagubienie i proszę pozytywne emocje pomogły, ja się wtedy lepiej czuję :) Zrozumiałam, że przecież pracuję z psem dla przyjemności i tym mam zamiar się kierować. Nie chcę już robić tego z przymusu, bo trzeba...
Smutne jest to jak niektórzy przedmiotowo traktują swoje zwierzęta. Ja nigdy nie chce do tego dopuścić dlatego postanowiłam znaleźć w tym całym rozgardiaszu złoty środek i spróbować osiągnąć swoje cele.
Za zdjęcia bardzo chciałabym w tym miejscu podziękować Natalii !
Pozdrawiamy A&Ri !